Deutsch (DE-CH-AT)Polish (Poland)
Facebook 
MySpace 
Zobacz Video na Youtube 

Pietrowice Wielkie / 1. Kommunion am 14. Mai 1967

 1958

Goldene Kommunion am 14. Mai 2017

Mein Aufruf richtet sich an ALLE, die am 14. Mai 1967 in Pietrowice Wielkie die
1. Kommunion empfangen haben.

Nächstes Jahr, am 14. Mai 2017 werden es 50 Jahre sein, als wir den wichtigen und freudigen Tag unseres Lebens gefeiert haben. Dieser Anlass sollte uns ein Ansporn sein, dass wir wieder zusammen kommen, um nach 50 Jahren unsere GOLDENE KOMMUNION zu feiern. Wir sollten, möglichst ALLE, nochmals einen richtig schönen Tag haben.

Im Laufe der Zeit ist jeder von uns seinen eigenen Weg gegangen, haben uns „aus den Augen verloren“ und sind in diverse Himmelsrichtungen verschlagen worden. Nun sollte doch jeder das Bedürfnis verspüren, dieses einmalige Ereignis in ähnlicher Form wie vor 50 Jahren, zu wiederholen, oder?  Wir haben genug Zeit, um den wichtigen Termin im Kalender 2017 fest  einzuplanen.  Ausreden wie: keine Zeit, weite Anreise, kein Urlaub o.ä. sollten erst gar nicht zugelassen werden.

Die wichtigste Aufgabe ist jetzt, ALLE über das Projekt „Goldene Kommunion am 14. Mai 2017 in Pietrowice Wielkie“ zu informieren. Dazu werden die Kontaktdaten, wie Name, Adresse, Tel.-/Handy-Nr., E-Mail und die Teilnahmebereitschaft von jedem Einzelnen benötigt. Dies kann nur nach dem „Schneeball-Prinzip“ durch Mundpropaganda und unter Zuhilfenahme moderner Kommunikationsmittel gelingen. Einer davon ist ‚unsere’ Internetseite www.grosspeterwitz.de, die von Lukas Kubiczek betrieben wird. Danke Lukas vorab für Deine Unterstützung.

Selbstverständlich werden hier auch alle diejenigen ‚Goldenen’ angesprochen, die nicht direkt in Pietrowice Wielkie ihre 1. Kommunion empfangen haben.

Um die Vorbereitungen zu treffen und Termine in Pietrowice Wielkie zu koordinieren, wäre es schön, wenn ich alle Daten bis Ende Juni 2016 zur Verfügung hätte.

Nach 50 Jahren ist der 14. Mai 2017 wiederum ein Sonntag!

Hier ein paar Gedanken/Ideen/Vorstellungen, wie der Tag verlaufen könnte. Weitere Anregungen sind selbstverständlich herzlich willkommen.

  1. Am Sonntagvormittag treffen wir uns zusammen vor der Pfarrkirche in Pietrowice Wielkie.
  2. Gemeinsamer Einzug mit (Kommunion)Kerzen, Blaskappelle und Angehörigen in die schön geschmückte Kirche
  3. Feierliche Messe; erbitte Vorschläge/Anregungen zur Messe Gestaltung
  4. Anschließend gibt es ein gemeinsames Mittagsessen.
  5. Bleiben dann zusammen, oder statten Familienbesuche ab; könnte individuell gestaltet werden
  6. Treffpunkt am Grab vom Pfarrer Ludwig Dziech.
  7. Gemeinsame Mai-, Abendandacht in der Pfarr- oder Kreuzkirche; gemeinsamer Spaziergang oder mit Autos ?
  8. Gemeinsames Abendessen mit ‚Open End’

Weitere Aktivitäten, bzw. für die in Deutschland lebenden, eine gemeinsame Rückreise mit evtl. Zwischenstopp o.ä., können noch besprochen werden.

Ich werde Kontakt nach Peterwitz aufnehmen, damit dort die ‚Kommunionkinder’ von unserem gemeinsamen Projekt erfahren und über ihre Teilname entscheiden können.

Unten findet Ihr eine Namensliste. Die laufenden Nummern entsprechen unserem Kommunion Bild von oben.

Da nicht jeder seine Kontaktdaten im Internet preisgeben möchte, bitte neben Euren Namen und der Teilnahme-Bereitschaft auch die ADRESSE, TEL.-/HANDY-NR., E-MAIL und GEBURTSTAG an meine u.a. Kontaktdaten zu senden bzw. telefonisch mitzuteilen.

Ich werde dann meine Original-Tabelle laufend aktualisieren, und anschließend jedem zur Verfügung stellen.

LASS UNSERE GOLDENE KOMMUNION EIN ERFOLG WERDEN!!!

Vielleicht wird es dann eine Anregung bzw. ein gutes Beispiel für
andere Jahrgänge sein ...


Lieber Gruß aus Herzogenaurach sendet

Josef Herud

Hauptendorfer Str. 43

91074 Herzogenaurach

Tel. 09132-62573

Mobil: 0176-45610162 (WhatsApp registriert)

 E-Mail: Diese E-Mail-Adresse ist gegen Spambots geschützt! JavaScript muss aktiviert werden, damit sie angezeigt werden kann.

1958_1


.

 

Teilnehmerliste

Die laufenden Nummern entsprechen der 'Namensliste' auf unserem Kommunion-Foto vom 14. Mai 1997, das auf der Internetseite "www.grosspeterwitz.de" auf der "Hauptseite" unter 'GP Schulkinder'  '1958'   Bild 'Jahrgang 1958 Kommunion' zu sehen ist.

http://www.grosspeterwitz.de/4images_neu/details.php?image_id=61

*Nr. Name 1967 Name 2016 Teilnahme am 14. Mai 2017
ja nein
1 Maria Herud Meller 2  
2 Krystyna Musiol Christine Rucinski 2  
3 Krysia Wawrowicz      
4 Maria Smuda Maria (Marlies) Newerla 2  
5 Barbara Steuer Barbara Seidler 1  
6 Ingrid Lata Kotula 2  
7 Marysia Dyrszlag Pendzik    
8 Marysia Ochota Gelzleichter    
9 Władysława  Wąchała Wladzia Jonek    
10 Ingeborg Wieder Inge Friedrich 2  
11 Agata Newerla      
12 Brygida Marcinek      
13 Anna Paleta Schwammberger    
14 Walburga Mludek Machnik   1
15 Brygida Koterba Brigitte Trint 2  
16 Ingrid Kreis  †      
17 Wanda Sosnowska Kuna    
18 Irena Kleczka Irene Mardeck 2  
19 Róża Mais Mazacz    
20 Krystyna Durlak Pohl 1 ?
21 Elzbieta Marcinek Oranin 2  
22 Edyta Posmyk Żwirek    
23 Kornelia Lakomek Bennek 2  
24 Gisela Nowak Słotwińska    
25 Stefan Liebera      
26 Aloisy Morcinek Alois Morcinek 2  
27 Irmgard Mika †      
28 Edeltrauda Pientka  Marcinek    
29 Anelis Szyc Anna-Maria Michna    
29-2 Brygida Libera Dowhan    
30 Brygida Filipczyk Kempa    
31 Gilbert Kramarczyk      
32 Stefan Zuber      
33 Manfred Miensopust   1  
34 Hubert Kleczka Kletzka 2  
35 Walter Wolnik   2  
36 Joachim Posmyk   2  
37 Andrzej Libera †  † 24.02.2014    
38 Reinhold Szewior      
39 Joachim Marcinek  †      
40 Jan Wasowicz †      
41 Piotr Szczudlek      
42 Reinhard Bennek      
43 Karol Szolc      
44 Josef Kotula      
45 Reinhard Pieczarek      
46 Zygmund Wrobel †      
47 ?????      
48 Jan Klein      
49 Josef Herud   2  
50 Helmut Weczerek   1 ?
51 Dieter Ciężkowski Dieter Cienskowsky 2  
52 Jerzy Kolowca      
53 Bruno Liptak      
54 Ryszard Machnik Richard Machnik   1
55 Jozef Kleczka  Josef Kletzka 1  
56 Romuald Sczepanek   2  
Ab hier sind diejenigen, die nicht auf dem oberen Foto zu sehen sind, aber 1967 ihre 1. Kommunion gefeiert haben        
57 Bernadeta Kretek Bernadette Schramowsky 2 ?
58 Alfred Bialy Alfred Weihs 2  
59 Felicja Solich Felicia Hildebrandt 2  
60 Lidia Ciemienga Lidia Heider 2  
61 Gebhard Bieniasz Bieniasch    
62 Roman Gurszczyk      
63 Urszula Hadamiec Gazek    
64 Gabriela Jonas Tatarczyk    
65 Edyta Korzonek Robenek    
66 Jozef Kubanek       
67 Stanisław Lacheta       
68 Renata Meier       
69 Henryk Ściborski       
70 Alfred Szpata       
71 Bernard Tebel  Bernhard Tebel     
72 Wesłowska Halina      
73 Franciszek Leks       
74 Aloisy Piskala       
75 Diter Staniek       
76 Jan Ciuła  †      
77 Josef Cwibel       
78 Rudolf Roskosz       
79 Sigi? Frenzel      
80 Andreas Schinzel † 21.05.2013    
100 Ks. Ludwig Dziech † geb. 3.8.1930
† 19.03.2008
   
45 2

Wichtiger Hinweis:

wenn Korrektur(en), bei Name(n) notwendig sind, dann bitte bei mir melden,
damit ich die Änderung(en) dann in meinem Original aktualisieren kann. Vielen Dank im Voraus.






.

 

Ostatni krowiorz (Kubauer)

Ostatni krowiorz (Kubauer)

Ostatnio zmarły Karol (Kalik) Zaruba (1938-2016) był ostatnim rolnikiem, który uprawiał rolę używając do tego zaprzęgu krów. Uprawiał około 3,5 ha ziemi i hodował 2 krowy. Mleko od tych krów sprzedawał w mleczarni w Raciborzu. W latach 80-tych XX wieku można było jeszcze spotkać Kalika, jak pługiem zaprzęgniętym w swoje krowy orał pole na Partach. Później używał już tylko krów do zaprzęgu wozu, którym przywoził im futer . Ostatni raz zaprzągł krowy do wozu w 1995 roku. W tym też roku zmarła jego matka Anna (1902-1995), która pomagała mu prowadzić gospodarstwo. Matka Anna była z domu Steuer.   Przed wojną u Zarubów na ul. Daszyńskiego (Kolonije) był magiel, który obsługiwała babcia Kalika. Ojcem  był Adolf Zaruba (1898-1964), krawiec i rolnik na małym gospodarstwie. Karol miał dwie siostry - Ingrid i Hildegardę oraz brata Maksa. W 1945 roku siostry Karola już nie wróciły do Pietrowic, zostały w Niemczech,  brat Maks wyjechał z rodziną na zachód w latach 70-tych XX wieku. Wraz ze śmiercią Kalika Zaruby znikło w Pietrowicach nazwisko Zaruba a pojawiło się na dokumencie z 1802 roku, na podstawie którego Panowie Schrattenbachowie sprzedają rolę pietrowickim chłopom -niepiśmiennemu  Bartkowi Zaruba. Później, w 1835 roku, niejaki Wiktor Zaruba z Pietrowic, syn rzeźnika w wieku 13 lat zostaje zapisany do Ewangelickiego Królewskiego Gimnazjum w Raciborzu. Jego nr absolwenta to 1124.                                                                                                           
Przedostatnim używającym zaprzęgu krów był Wiktor Steuer (1911- 1989), , którego używał do 1986 roku. Zaś jego żona  Anna (1916- 2005), byłą ostatnią, która chodziła po chłopsku oblyczyna.

Prowadzenie orki krowim zaprzęgiem nie było łatwe. Mąż (chłop) przeważnie prowadził pług, a żona (baba) prowadziła krowy.  Na koloniji krowami jeszcze jeździli:

1. Palisa Wilhelm (1910-1995) z małżonką Marią zd. Wycisk. Później to gospodarstwo przejęła córka Krystyna, która wyszła za mąż za Jerzego Suchanka. Ostatni raz wyjechali krowami w 1978/79. Ojciec  Wilhelm był murarzem.

 2.Jakub  Suchanek (1883-1963) i Maria zd. Gotzmann (1891- 1960), krewny Jerzego Suchanka, długoletniego pietrowickiego grabarza.

 3.Józef Ciepły (1892-1968) z małżonką Otylią zd. Motyl (1895- 1960). Ich najmłodsza córka Anna wyszła za mąż za Pawła Wróbel. Oni potem kupili konia.

4. Józef Filipczyk (1891- 1959),kawaler,( najmłodszy brat Antona, kapelmistrza petrowskiej orkiestry),  poniósł śmierć pod kołami swojego wozu zaprzęgniętego w krowy. Było to w 1959  roku, Józef zwoził siano do  stodoły, był już przed domem na nieutwardzonej ul. Daszyńskiego,  spadł z fury prosto pod koła, a przestraszone tym krowy pognały z wozem pełnym siana aż na koniec drogi.

5.Konrad Suchanek (1909- 1988) i jego małżonka Jadwiga (1921- 1992)pochodząca z Lublińca koło Tarnowskich Gór.

6.Franciszek Pieczarek i Katarzyna zd. Głogowski

7. Franciszek Gołąbek (1923-1986)  z małżonką Marią zd. Posmyk (1928- 2001). Ostatni raz wyjechali z krowami w latach 1983/84. Ojciec Marii Johann Posmyk, zmarły w 1977 roku też używał krów do zaprzęgu. Mieszkał na Małej Stranie vis a vis Jambora. Jego zagroda była zbudowana w stylu frankońskim, wymiynek tej zabudowy był ostatnia chałupą krytą słomą w Pietrowicach. W połowie lat 60- tych XX wieku chałupa ta była w dobrym stanie. Dach tego domu nie wolno było zmieniać, bo to był zabytek . Państwowy konserwator zabytków jednak pieniędzy nie chciał dawać i tak chałupa zawaliła się sama.

Na   Zawodziu krowami uprawiali rolę:

1. Peter Libera (1890- 1973), który był bratem mojego dziadka Johanna Libera. Po śmierci pierwszej żony ożenił się po raz drugi z Martą z Dzielowa. Jego córka Hedwig i wnuki mieszkają w Ostrawie.

2.Peter Weiner (1891-1976) z żoną Agnes zd. Morawiec pochodząca z Łambinowic. Uprawiali około 5 juterek. Agnes znała tylko język niemiecki.  Bydło z Pietrowic było po 1945 roku zaganiane przez rosyjskich żołnierzy do Strzybnika, ale jedna krowa z Zawodzia od Weinera była uparta i w nocy wróciła do domu, pilnujący ją gonili ją aż do Pietrowic. Gdy jednego z nich bodła rogiem przed wejściem do swojego chlewa, to dali tymu pokój. W ten sposób rodzina miała mleko dla małych dzieci.

3. Robert Lakomek (1886-1966)  z żoną Anną zd. Wacławczyk (1892-1972).  Robert był szewcem i przed wojną miał sklep i warsztat  w Raciborzu na ul Odrzańskiej. Uprawiali około 2,5 ha pola.

4.Ewald Suchanek z żoną Mariką zd. Wieder oraz siostrą Otylią Suchanek. Później przeprowadzili się na ul. Daszyńskiego i kupili konia.

5.Stari Osadnik (Sobółka) też uprawiał pole krowami, w wieku 80 lat  wlazł jeszcze  na dach i go naprawiał.

6.Franz Wacławczyk (1890- 1983) (Nyra), krawiec.

Paul Meisner (1900-1963) mieszkający na Zawodziu a pochodzący z Tłustomost zawsze sprzątał krowieńce z mostu. Most był czysty a jego ogródek miał naturalny nawóz. 

Na Konopnickiej krowami jeździli:

1. Rudolf Gerlich, 2. Robert Posmyk (jego syn Józef w 1975 roku kupił konia w Baborowie),3. Konrad Herud, 4. Jan Labud (1894- 1980) 5. Alojz Chmiela.  

 Nie jest to przypadek, że tylu krowiorzy znajdujemy na małych, bocznych ulicach. Na Welkej i Małej Stranie byli sedlocy, uprawiali oni swoje pola, które ukształtowały się jeszcze w XIII wieku. Takie ulice jak ul. Daszyńskiego (Kolonija) albo Zawodzie  ukształtowały się później, w XIX wieku. Wtedy dzielono resztę ziemi po Panach. Działki budowlane były kilkuarowe, a role kilkuhektarowe. Kupowali je chłoporobotnicy, najczęściej chłopo-krawcy.

 Na Kurnickiej krowami jeździł Erich Filipczyk . Jego ojciec pługiem zaprzęgniętym w krowy poorał mu granice pola, a z środkiem pola już musiał radzić sobie sam- tak  nauczył się orki. Do emerytury pracował w SPK „Jedność” jako krajczy.

Z Małej Strany krowami jeździli: 1. Kawalla Rudolf , ojciec Mariki. 2. Koterba Karl  (1866- 1947)(Drab), a potem jego córki Katarzyna i Franciszka.  3.Emil Newerla senior.  4. Anton Kolar jeździł krowami do połowy lat 60-tych, uprawiał pole wspólnie z córkami Marią i Anną, był też krawcem, szył dużo ubranek dla dzieci, stąd jego przydomek Kolarek- krawiec szyjący małe ubranka. 5. Franz Posmyk

( 1899- 1989). Miał pole przed i za ketrzeroczku. Linia kolejowa do Kietrza zbudowana  w 1896 roku przecięła pole jego przodków na pół. Jego ojciec miał na imię Seweryn, stąd jego przydomek. Po wojnie Franciszek jako chałupnik szył dla SPK „Jedność”. Był też długoletnim pietrowickim sołtysem. Uprawiał  swoją rolę i hodował 4 krowy. 6. Józef Marcinek (Ondrysek)  i jego zięć Stefan Benek. 7.Paweł Marcinek (u niego w zaprzęgu szedł koń z krową). 8. Paweł Pieczarek (Kopidolczik). 9.Józef  Marcinek (1882-1959) i jego syn Georg. 10. Johann Pawlasek (1895-1989) (Kumarek)i jego syn Paweł, który wspomina, że jak jeden raz pługiem z krowami objechał pole to różaniec był porzygani. 11.Leon Posmyk (Szczepun) i jego syn Johi.

 Z Welkej Strany: 1. Wiktor Steuer. 2. Józef Robenek ( potem zamienił krowy na traktor, który sam sobie zrobił. Jego wnuki jeszcze pamiętają całodzienne „wyprawy” wozem zaprzęgniętym krowami na Podraczanie, a było to na początku lat 80-tych XX wieku). 3. Wilhelm Posmyk (Hampelek). 4.Rudolf Libera (krowami gospodarzył do końca lat 60-tych XX wieku). 5. Karol Posmyk (Czabania). 6.Józef i Marika Marcinek (Hulan), Józef zmarł w 1955 roku, a Marika w 1962roku wyjechała do syna do Niemiec.  7.Jorg Friedrich. 8.Karol Marcinek z żoną Martą zd. Wieder. 9. Johann Chrobok  z Końcuwsi

We Widonczu można było spotkać zaprzęg krowi Adolfa Mludek (Budnik)  oraz Gertrudy Abrahamczyk (1914-1990). Przy uprawie 5 ha, krowy  pohoniała jej matka Anna, gdy matka zmarła, Truda wraz z polem przeszła do pietrowickiej kołchozy.  Na Tłustomostkej   krowami wyjeżdżali Rudolf Mludek (Kowaliczek) i Maks Wróbel. Na drodze do cmentarza krowami jeździł Johann Paletta (1911-1982) z żoną Jadwigą Miszka i Józef Lakomek z żoną Albiną, na ul. Młyńskiej Peter Wycisk (Niemy), jego córka Anna wyszła za mąż za rzeźnika Otlika, dziś mieszka tam rodzina Michała Gotzmann. U Pieczarka (Hrzycha) jeszcze przed II wojną światową zamienili krowy na konie. Josef Pieczarek gospodarzył krowami, a jego syn Alojz już jeździł końmi. Obaj byli też krawcem. Na ul. Świętokrzyskiej krowami jeździł Emil Meller (1914-1975)  i jego żona Anna zd. Wieder (Cichowloz).

Ci mali gospodarze bardzo się  napracowali, wszyscy  wykonywali jeszcze inny zawód, najczęściej krawca.

Haja z ketrzeroczku

Było to downo tymu, ale uż po pyrszej wojnie. Petrowski hospodorz  Marcinek (szpicname Ondrysek) mioł pole przi Troji kole ketrzeroczki. Roz też robił na polu, a pyrwe moc se robiło z krawami, zahlydo, a ketrzeroczka nie umi wyjechać pod wyrh (tam pod Neuhofem ). Wteda ta lokomotywa była kratka i mała, ale mieła welki kumin. On też nic, yno wzoł lyncuch, stanył z krawami na szinach i chcioł potahnyć ketrzeroczku.

 Właściciel bany podoł dowcipnego sedloka do sądu za obraza kolei. Jak w sądzie rechtsanwaldy se ho pytali, czy jeho krawy dali by tymu rady to Ondrysek rzeknył: „ Ta bjyło, jak bjyło, ale ta czerna jak potahnie to wszycko wyrwie”.

... mimo teho sztrofa Ondrysek musioł zapłacić.

PS. Wtedy na Małej Stranie żyło trzech Józefów Marcinków, prawie obok siebie: Józef Marcinek –Słama,(ojciec Reinholda, teraz nowy dom Józefa Koza), Józef Marcinek-Ondrysek (teraz Makieło) i Józef Marcinek- Kopidoł (teraz Wiktor Dyrszlag)). Powstanie przydomków do nazwisk było więc koniecznością.

                                                                                                                                               
Bruno Stojer


 

Petrowscy muzykanci- Hubertki

Petrowscy muzykanci- Hubertki

W latach 50-tych XX wieku w orkiestrze Fydrychów grali: Józef Dürschlag (kapelmistrz, trąbka albo skrzypce), Alojz Mendzigall (tenor), Franc Mendzigall (bas), Franz Posmik (Czabania, tenor), Alojz Nowak (bęben), Paweł Pawlasek (tenor), Johann Pawlasek (werble), Józef Herud (klarnet), i Reinhard Ogermann z Tłustomost (waltornia i akordeon).Gdy grali na zabawach tanecznych (np. u Wankeho) to kapelmajster grał na skrzypcach a muzyk z Tłustomost na akordeonie. Jak wspominała nieżyjąca już Emila Koza: „jak wracali rano w niedzielę z  zabawy to stawali co chwilę na Małej Stranie i graniem budzili mieszkańców na ranną msze. Wszyscy wychodzili na cestu wylakani, bo to było po wojnie i patrzyli co się dzieje. A Franc Łata (ojciec Józefa) powiedział: „To byście musieli tak robić każdy dzień, to by my wczas stowali” .W tym czasie już  Hubert Wollnik (Szymroch) uczył się gry na trąbce u kapelmistrza Józefa Dürschlag. Pierwszy raz zagrał w kościele z Fydrychami w 1954 roku. W 1956 roku na Sylwestra w Głubczycach grał już ze swoja orkiestrą. Pod koniec lat 50- tych petrowska  orkiestra Hubertków  zaistniała na dobre. U kapelmistrza Huberta grali jeszcze: jego brat Peter (trąbka a potem tenor), Paweł Pawlasek (tenor), Ginter Herud (bas), Jorg Pawlasek (tenor), Zygfryd Pawlasek (tenor), Thomas Smuda (bęben), Ginter Szczyrba (trąbka) i Wilhelm Marcinek (Kubulek, puzon). Orkiestra składała się z samych pietrowiczan i grała na wszystkich uroczystościach: kościelnych, pogrzebach, weselach, uroczystościach strażackich, zabawach karnawałowych, Abrahamach  w Pietrowicach i okolicy. W Boże Ciało z samego rana grali na procesji w Cyprzanowie, około 10-tej na procesji w Pietrowicach, a o godz. 16-tej na procesji w Żerdzinach. W Boże Narodzenie grali w Pietrowicach na pasterce, w pierwsze  święto  na sumie i na uroczystych nieszporach, w których uczestniczyło dużo ludzi. Każdą mszę świętą rozpoczynali i kończyli intradą, a nieszpory w Boże Narodzenie i na Wielkanoc kończyli utworem „ Die Himmel Rühmen(Chwalić Niebiosa )Ludwiga von Bethovena , którego ostatnie mocne akordy jeszcze dziś unoszą się w kościele. Grali na wielu pogrzebach w Kietrzu i w powiecie głubczyckim. Prawie cała pietrowicka orkiestra była też istotną częścią zakładowej orkiestry fabryki dywanów Welur w Kietrzu. Tam pod batutą Edmunda Koziny grali na pochodach pierwszomajowych i innych uroczystościach państwowych. Tam też dostali uniformy, których bardzo długo używano.

W drugie święto Bożego Narodzenia i Wielkanocy grali w kościele w Krowiarkach i po mszy świętej na fara na hościnu zapraszał ich ks. proboszcz Gaida. Grali też w kościele w Makowie. Na zabawy taneczne Hubert Wolnik „zmontował” dodatkową kapelę, która nosiła nazwę „Mexico”.  W czasie pełnienia służby wojskowej przez wielu pietrowskich muzyków, kapelmistrz Hubert ściągał w zastępstwie muzyków z innych wiosek i ta orkiestra nazywała się „Bracia”.

Osobna historia to gra Hubertków  w trakcie wielkanocnej procesji konnej. Dwa albo trzy razy grali dosiadając konia wierzchem. Najpierw muzykanci robili próby z końmi, tak aby koń roboczy  tolerował  jeźdźca amatora, zniósł widok i odgłos trąby. Niektórym muzykantom dopiero trzeci koń to wszystko znosił. W pierwszym szeregu orkiestry jechali ci co mogli obsłużyć instrument jedną ręką ( np.trąbka), druga ręka  została im

na prowadzenie konia. W drugim szeregu jechały konie, których jeźdźcy potrzebowali obu rąk do obsługi instrumentu (bas- duża trąba), natomiast koń na powrozie był zaczepiony do muzykanta z pierwszego szeregu. Było to wszystko bardzo trudne dla muzykantów i koni. Potem kilka razy orkiestra szła pieszo, by wreszcie cały zespół ulokowano  na wygodnym wozie konnym, który  lata całe przyjeżdżał z Żerdzin.

W latach 1977-79 do Niemiec wyjechali Peter i Hubert Wollnik, Ginter Herud, Jorg i Zygfryd Pawlasek, czyli połowa orkiestry. Pod koniec lat 70- tych kapelmistrzem został Paweł Pawlasek senior a  w 1978 roku do orkiestry wstąpił jego syn Paweł.  Teraz możemy już mówić o orkiestrze Pawlasków . W tym roku wstępuje do orkiestry Krystian Mika-Szajtor   (trąbka).  W 1979 roku  Józef Sitek (tenor), Antoni Jamicki  (klarnet, potem tenor), Diter Mika (syn krawca Józefa Mika, klarnet). Gdy Gerad Achtelik w 1983 roku zamieszkał w Pietrowicach  dołączył do zespołu, grał na trąbce. Z Kietrza do zespołu dołączył  Wacław Krawczyk, który grał na basie. Józef Nowak(Bumstlik) w latach 1985-88 grał  na werblach, Niestety najmłodsi muzykanci wnet wyjechali do Niemiec albo do Raciborza.

Był taki zwyczaj w Cyprzanowie, że na Abrahama do każdego strażaka ochotnika zapraszano pietrowicką orkiestrę. Po kilku marszach na podwórku, reszta muzykowania odbywała się już w domu.

4 lutego 1992 roku, gdy DFK organizowała jeszcze normalną, taneczną zabawę karnawałową przy orkiestrze dętej to dla wielu uczestników było to cofnięcie się w czasie o pół wieku, była to chyba jedna z ostatnich okazji by sziber, polkę albo walc zatańczyć przy pięknych dźwiękach orkiestry dętej. Wtedy też Thomas co chwila poklepywał  po plecach muzykanta z Kietrza ze słowami: „Nie bój się, ci Niemcy nic Ci nie zrobią”. Od około 2009 orkiestra powoli się rozsypuje. W 2009 roku umiera Thomas Smuda, wesoła dusza całego zespołu,

w 2011 roku umiera Ginter Szczyrba (ostatnie trzy lata już nie grał).

Dziś w 2016 roku czynie gra jeszcze 3 muzykantów z Pietrowic: Paweł Pawlasek , Gerad Achtelik i Antoni Jamicki. Gdy skrzykną jeszcze trzech  z zewnątrz to mogą zagrać.

Ostatni występ orkiestry dętej w kościele w Pietrowicach był 7 lutego 2016 roku na niedzielnej welkomszi, na której pietrowiczanin ojciec Bernard Dyrszlag (Fydrych) dziękował Panu Bogu za 40 lat kapłaństwa i 65 lat życia lecz grała orkiestra Brunona Stuchły z Bolesławia.

                                                                                         Bruno Stojer

 

Wielkopiątkowy obrzęd mycia

Wielkopiątkowy obrzęd mycia

Z1893 roku mamy następującą informację: „Wielkie Pietrowice. W Wielki Piątek jest u nas zwyczaj chodzić do rzeki i w niej się umyć…” (Nowiny Raciborskie 11 kwietnia 1893/ 43). Ks. Josef Vyhlidal w 1900 roku opisując zwyczaje w naszej wiosce pisze: „Na Wielki Piątek wcześnie rano ludzie myją się boso w Cynie, następnie padają na twarz w ogrodzie i modlą się , 5 „ojcze nasz”  i 5 „zdrowaś” na część umęczonego Pana. Gospodarze zaś wyprowadzają konie do wody i je kąpią, by były zdrowe i jurne przez cały rok”.

     Dziś, w 2016 roku, rodzina Paletta z Pietrowic jeszcze podtrzymuje ten zwyczaj - myją ręce i twarz w misce czystej wody. Przy misce leży krzyż i przed myciem odmawiają „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”. Gdy obecni dorośli czynili to jako dzieci, to otrzymywali drobne słodycze od swych rodziców. Gdy dziś ich wnuczek przychodzi do babci i umyje sobie ręce i twarz w misce to też otrzymuje słodycze.

Mieszkańcy Pietrowic wspominają jeszcze ten zwyczaj. Nieżyjący już Oswald Wesoły (rocznik 1921) opowiadał: „Masowo się myli w Cynie we Wielki Piątek (w młynówce koło obecnej remizy strażackiej) tam była ławka, na której kładziono ubrania, chłopcy                  i mężczyźni tylko w badkach zanurzali się w wodzie. Myto nogi, ręce i twarz. Woda była czysta a na dnie rzeki był piasek. Wiele zwyczajów znikło po dojściu Hitlera do władzy. Chodzili tacy z SA i pilnowali”.

Podobnie Józef Wolnik –Jurek (1889-1967) z całą rodziną przychodził się umyć do młynówki. Był to zwyczaj dość powszechny, rytualne mycie w miejscu koło  domu Leksa (dziś dom rodziny Wankat-  kiedyś był tam most na młynówce) praktykowały rodziny: Jokel, Kaszta, Glania, Steuer, Newerla i inni.  Syn Józefa - Henryk Wolnik wspomina, jak jeszcze po II wojnie światowej w Wielki Czwartek przygotowywał wannę z wodą i w Wielki Piątek rano całą rodziną myli się na podwórku. Bywało, że w wannie była cienka warstwa lodu.

Zaś Miki Filip (rocznik 1922) pamięta, że jej rodzice chodzili myć się do Cyny w Wielki Piątek, ale późnym wieczorem. Być może dlatego, żeby ukryć to przed nazistowską władzą państwową. Po umyciu w Cynie szli jeszcze na modlitwę ku „Jacebańskiej zahradzie” (ogrodzie oliwnym) przy kościele parafialnym.

Moi dziadkowie, Johann i Anastazja Libera mieszkający na ul. Fabrycznej też praktykowali zwyczaj mycia się w rzece Cynie przy mostku we Priwatwegu. Jednak ich dzieci już nie chciały tego robić. Wtedy Anastazja przynosiła wiadro wody z rzeki, wlewała ją do miski, stawiała na pohrodce i kazała się dzieciom umyć. W latach 50- tych XX wieku na tym mostku w piątek rano można było jeszcze spotkać wielu starszych pietrowiczan, którzy byli temu zwyczajowi wierni do końca.

Obrzęd ten był również praktykowany w Kornicy, gdzie  myto nogi, ręce i twarz  w czystej wodzie krzipopy biegnącej z Pulowa. Zwyczaj ten trwał jeszcze do lat 60-tych XX wieku. Potem ze względu na brudną wodę zniknął.

W Gródczankach tego zwyczaju nie pamiętają. Zwyczaj ten był znany w Haci koło Hulczyna, w  Nędzy i Raszczycach, w wioskach koło Strzelec Opolskich i wielu miejscowościach Śląska.

                                                                                                        Bruno Stojer

 

Warning: Illegal string offset 'active' in /www/htdocs/w00aca3c/templates/jsn_epic_pro/html/pagination.php on line 94

Warning: Illegal string offset 'active' in /www/htdocs/w00aca3c/templates/jsn_epic_pro/html/pagination.php on line 100

Warning: Illegal string offset 'active' in /www/htdocs/w00aca3c/templates/jsn_epic_pro/html/pagination.php on line 94

Warning: Illegal string offset 'active' in /www/htdocs/w00aca3c/templates/jsn_epic_pro/html/pagination.php on line 100

Seite 1 von 2

Kirche in Pawlau
Zufall GP Archive

Zufall`s Grabbild